Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

October 30 2019

satyrlane
13:46
satyrlane
13:43
6748 402b 500
Reposted fromHypothermia Hypothermia vianicciekawego nicciekawego
satyrlane
13:42
5311 4c81 500
Reposted fromEtnigos Etnigos viaged ged
satyrlane
13:42
The worst part of having a mental illness is people expect you to behave as if you don't.
— Joker (2019)
Reposted fromxalchemic xalchemic viamaddaleinee maddaleinee
satyrlane
13:42
Najczęściej poruszają nas słowa, które ktoś powiedział niechcący, mimochodem. Nie o tym myślał, nie o to mu chodziło, a to trafiło.
— W. Ziółek

October 29 2019

satyrlane
17:56
5106 706f
Reposted fromsavatage savatage viaponurykosiarz ponurykosiarz
satyrlane
17:56
5518 5c2a 500
Reposted fromtojika4 tojika4 viaponurykosiarz ponurykosiarz

October 28 2019

satyrlane
21:19
satyrlane
21:19
3001 6970
Reposted fromelchupacabra elchupacabra viasowa sowa
satyrlane
21:17
Nie potrafię zmienić przeszłości. Ale zmieniając swoją reakcję na jej okruchy, mogę zmienić teraźniejszość.
— "Bóg nigdy nie mruga" - Regina Brett
satyrlane
21:17
Najpierw są tuż obok, niezdecydowanie, onieśmieleni wytęsknioną bliskością, a potem wpadają w siebie i się w sobie gubią.
— Olga Tokarczuk - "Prawiek i inne czasy"
Reposted fromMsChocolate MsChocolate viaSilentForest SilentForest
21:16
7517 c397 500
satyrlane
21:12

Prawdziwą życiową dojrzałość osiągnęłam przed 40. Przechodziłam wtedy trudny okres w swoim życiu, to było głębokie załamanie, jakie nastąpiło w wyniku rozmaitych osobistych i zawodowych problemów. Zresztą na wszystkich płaszczyznach zaczęło mi się walić. (…)To bardzo ważne, co chcę teraz powiedzieć. Musimy dorosnąć, by poradzić sobie w dorosłym życiu. Nie chcę przez to powiedzieć, że zachowywałam się jak dziecko, bo przecież zawsze sama się utrzymywałam i sama wychowywałam córkę, jednak wewnątrz pozostawałam dzieckiem. Pełnym lęków, nieufnym, z niskim poczuciem własnej wartości. Gdy spotykało mnie coś trudnego czy złego, nie wiedziałam, czy mogę to odrzucić, odwrócić się na pięcie i odejść. Dziś, gdyby ktoś stosował wobec mnie mobbing, odnosił się do mnie źle w domu czy pracy lub jeśli miałabym robić coś, co zupełnie mi nie leży, to ufam sobie na tyle, że zamknęłabym za sobą drzwi i poszła gdzie indziej. Ponieważ wiem, że cokolwiek by się stało, poradzę sobie. Wtedy jednak byłam na tyle przerażona i zagubiona, że nie wiedząc, jak należy postąpić, zaciskałam zęby i wytrzymywałam wiele sytuacji, które były dla mnie złe. To trwało latami, aż przyszło wielkie załamanie, które zaowocowało terapią, właściwą terapią – to też jest ważne. (…) Bardzo mocno zwróciłam się ku swojemu światu wewnętrznemu i zaczęłam w nim robić porządki.

- Uchodziłaś wtedy za dosyć pyskatą, wygadaną, pewną siebie.
To były pozory. Widzisz, im bardziej ktoś jest pyskaty i taki "hej, do przodu", tym bardziej wrażliwe i poranione ma wnętrze, a ta "pyskatość" jest zbroją, za którą się ukrywa. To nie przypadek, że ludzie bardzo zakompleksieni, mający ze sobą duże problemy, leczą je w ten sposób. Sięgają po władzę albo stają się strasznie ekspansywni. Teraz nie jestem już taka pyskata, ponieważ przestałam się permanentnie bać. Mogę powiedzieć, że w punkcie szczytowym mojej "pyskatości" byłam najbardziej pomiataną osobą, jaką znałam. Najpierw nie do zagięcia w studiu telewizyjnym, po czym wracałam do domu z gulą w gardle i dyszącą dziurą w klatce piersiowej, zrozpaczona. Miałam poczucie, że jestem w pułapce, że muszę stworzyć warunki sobie i dziecku, przeć do przodu, a nie mam już na to siły.

-Wyglądasz naturalnie, promiennie
(…) wraz z zaakceptowaniem tego, kim jesteś i co robisz, na głębokim poziomie, ale też zaakceptowaniem tego, czego nie dostałaś od życia – odpuszczasz sobie pewne rzeczy i to odbija się na wyglądzie. Kiedyś założyłabym pewnie push up z fiszbinami, który by mnie obciskał, bo mam bardzo mały biust, co wpędzało mnie w kompleksy. Dziś nie ma mowy, żebym wyszła z domu w czymś, co krępuje ruchy, albo w szpilach, w których byłoby mi niewygodnie, tylko dlatego, żeby się komuś spodobać.

-Żałujesz, że ta akceptacja przyszła późno?
Nie i nie chcę na to tak patrzeć. Mam poczucie, że stało się, jak miało się stać. Kiedyś być może powiedziałabym, że zabrakło mi tego czy tamtego, ale dziś wiem, że każdy ma swoje tempo, swoją karmę, swój los. Ten los nas prowadzi i mamy dwie możliwości: albo uważać się za jego ofiarę, albo niezależnie od tego, co przynosi, trzymać pion i starać się widzieć głównie pozytywy.
-I nie patrzeć wstecz?
Ja bardzo długo żyłam w przeszłości albo w przyszłości, może właśnie to było przyczyną odroczenia mojego rozkwitu. Miałam w sobie mnóstwo żalu, pretensji, skupiałam się też bez przerwy na tym, co sądzą i robią inni. W tej chwili w ogóle się tym nie zajmuję, chociaż oczywiście są takie osoby, które wjeżdżają mi "na czerwone" i trudno nie odnotowywać ich zachowań, ale i tak o 80 proc. zmniejszyłam liczbę ludzi i spraw, które mnie angażują. Staram się być tu i teraz, co nie jest takie łatwe – my to potrafimy jako dzieci, ale potem się tego oduczamy.
*
-Jak zachowuje się dorosła kobieta? 
Płaci swoje rachunki, także te niematerialne. Nie ucieka od odpowiedzialności. Nie intryguje, nie manipuluje. Ma swoje zdanie. Ma poglądy. Nie zaciąga kredytów bez sensu. Nie uzależnia się od facetów, od banków, od rodziców. Ile kobiet jest zależnych od swoich rodziców! Dojrzałych, czasem po pięćdziesiątce, które nie radzą sobie z dezaprobatą mamy. Czasem mi się wydaje, że Polki uzależniły się od niewiary w siebie. Wydaje im się, że nic się nie da. Że nie mogą.(…) Kobieta nie musi być ani nowoczesna, ani tradycyjna. Ale musi zdecydować, czy jest dzieckiem czy dorosłą, ponieważ nie da się być zarazem jednym i drugim. Najczęściej więc kobiety wybierają bycie dzieckiem, czyli oddają część odpowiedzialności za swoje losy, poddają się decyzjom innych. A my musimy być dorosłe. Bez poczucia winy, z przekonaniem do swoich decyzji. Nie radząc się wszystkich dookoła i nie trzęsąc się jak galareta. Musimy stać się za siebie odpowiedzialne. Dorosła kobieta to również taka, która nie męczy, nie mędzi, nie manipuluje, nie mówi: "To nie jest takie proste" ani "Nie, bo nie". To taka, która rozgląda się i mówi sobie: "Na to nie mam wpływu, na to mam, w to muszę więcej roboty włożyć, ten problem mogę rozwiązać, tego nikt za mnie nie zrobi."
*
(…)Nie wiem, jaka jesteś. Może potrzebujesz partnera na życie i nie chcesz spać sama w wielkim łóżku. Może nie pociągają Cię samotne podróże, nie do końca kręci praca zawodowa, nie uspokaja fakt posiadania własnych pieniędzy. Jednak kimkolwiek jesteś, dowiedz się o sobie jak najwięcej, zanim oddasz swoje życie w czyjeś ręce. Sprawdź nie tylko jego, zacznij od siebie.
*
(…)Miałam być zerem, nikim. Miałam zdychać pod mostem. Miałam zostać zniszczona, zgnębiona i skompromitowana. Żadna ze złowieszczych wróżb rzucanych przez moich rzucanych mężczyzn, się nie sprawdziła. Żyję sama. Tak jak chcę.

To ja muszę chcieć być szczęśliwa. Z tym, co mam i czego nie mam. Inaczej się nie da. Inaczej nigdy nie będę. Mam podjąć taką decyzję i się jej trzymać, bo tylko na siebie mam wpływ.
*
Kiedy kobieta walczy o swoje prawa, jest agresywną suką, kiedy jest seksowna, jest dziwką, kiedy się skupia na domu i rodzinie, jest kurą domową, kiedy robi karierę, to jest karierowiczką. Kiedy jest poważna, to jest przemądrzała, a kiedy wygłupia się i bawi - żenująca. I bądź tu mądra i pisz wiersze. A właśnie, że będę! I Wam też to radzę kochane kobiety. Uśmiech na gębę i do przodu!

— Paulina Młynarska
Reposted fromMsChocolate MsChocolate viaSilentForest SilentForest
satyrlane
20:51
Już się nie obwiniaj. Postępowałaś wtedy tak, jak potrafiłaś.
— "Emocjonalni"
Reposted fromMsChocolate MsChocolate vianiskowo niskowo
satyrlane
20:51
Przez cały czas czułam się jak kot, którego ktoś trzyma na kolanach wbrew jego woli i mocno, choć łagodnie głaszcze.
— Lucy Maud Montgomery – Emilka szuka swojej gwiazdy
Reposted fromnyaako nyaako viaSilentForest SilentForest
satyrlane
20:51
- Nie zwiąż się z nikim zbyt wcześnie - mówi mi.
- Będzie Ci się wydawało, że spotkałeś miłość życia, ale to będzie złudzenie. Kochamy wiele razy i dlatego możemy przetrwać. Nie wierz do końca przyjaciołom, bo jesteś przystankiem na ich drodze, odpłyną i zapomną. Zarazem zabiegaj o te przyjaźnie, potem będzie już za późno. Po studiach nie zawiążesz już żadnej. Każdy będzie czegoś od Ciebie chciał.
— znalezione.
Reposted fromMsChocolate MsChocolate vianiskowo niskowo
satyrlane
19:49
7571 bb50 500
Reposted fromundertow undertow viaznikajac znikajac
satyrlane
19:47
Dikdik / Chester Zoo
Reposted frommagdaa magdaa viakarrolka karrolka
satyrlane
19:46
satyrlane
19:46
Trzeba się cieszyć, że się przeżyło wojnę, że jest świat. A świat to też pachnąca bazylia i kolorowe owoce mango. A jak ktoś nie cieszy się z mango, może się cieszyć jabłkami kosztelami lub wczesną papierówką. A jeśli nie rośnie u niego papierówka, to zwykłą sosną. To wielka frajda mieć świadomość, że się żyje. Nie trzeba aż wojny, żeby się cieszyć życiem.
— Hanna Kral, "Puzzle z Hanną Krall", 13.05.15, Gazeta Wyborcza Duży Format
Reposted from1923 1923 viaedarcy edarcy
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl